Setki ludzkich pracowników zatrudnionych przez Microsoft przegląda prompty do edycji zdjęć w Copilot AI, w tym treści seksualne i niepokojące. Ich zadaniem było ocenianie jakości odpowiedzi AI, a nie moderacja treści.
Wyobraź sobie, że szepczesz coś do ucha asystentowi AI, myśląc, że jesteś sam na sam z algorytmem. Tymczasem za szkłem siedzi prawdziwy człowiek i czyta każde słowo. Dokładnie tak wygląda rzeczywistość Copilota: setki kontrahentów Microsoftu przeglądało intymne prompty użytkowników, w tym treści seksualne, oficjalnie po to, by oceniać jakość odpowiedzi AI.
Firma tłumaczy, że chodzi o poprawę modelu, nie moderację, ale to rozróżnienie brzmi jak bardzo cienka linia. Ile osób, wpisując swoje najbardziej prywatne zapytania, wiedziało, że stają się materiałem szkoleniowym ocenianym przez anonimowych pracowników? To pytanie, na które każdy użytkownik asystentów AI powinien znać odpowiedź, zanim znowu cokolwiek wpisze.
To streszczenie zostało przygotowane przy pomocy narzędzi AI



Co o tym myślisz?
Zaloguj się, aby dołączyć do dyskusji.
Zaloguj się do dzis.ai
Komentuj, zachowaj swoją passę, dołącz do dyskusji.
G Kontynuuj z Google