55-letni pastor ze Florydy pozywa OpenAI, twierdząc że ChatGPT przez sześć tygodni błędnie interpretował jego objawy zatorowości płucnej, niemal doprowadzając do jego śmierci. To pierwszy znany pozew zarzucający chatbotowi ogólnego użytku nieuprawnione praktykowanie medycyny.
ChatGPT jako kieszonkowy lekarz brzmi jak marzenie: dostępny o trzeciej w nocy, nigdy niecierpliwy, zawsze gotowy wysłuchać. Ale historia 55-letniego pastora z Florydy to zimny prysznic dla każdego, kto zdążył już traktować chatbota jak drugi stetoskop. Przez sześć tygodni algorytm rzekomo błędnie interpretował objawy zatorowości płucnej, balansując życiem człowieka na krawędzi. Teraz sprawa trafia do sądu jako pierwszy pozew zarzucający chatbotowi ogólnego użytku nieuprawnione praktykowanie medycyny.
To przełomowy moment dla całej branży, ale warto zatrzymać się przy jednym niewygodnym pytaniu: jeśli narzędzie, które miliony ludzi traktują jak doradcę zdrowotnego, nie ponosi żadnej prawnej odpowiedzialności za swoje "porady", to kto właściwie odpowiada za twoje życie, gdy coś pójdzie nie tak?
To streszcz


Co o tym myślisz?
Zaloguj się, aby dołączyć do dyskusji.
Zaloguj się do dzis.ai
Komentuj, zachowaj swoją passę, dołącz do dyskusji.
G Kontynuuj z Google