Firmy skanujące książki do trenowania modeli AI niszczą je, odcinając grzbiety, zamiast używać droższych metod nieniszczących. Brak nadzoru nad tym procederem budzi poważne obawy.
AI pochłania wiedzę ludzkości w zawrotnym tempie, a my dopiero zaczynamy rozumieć, jaka jest cena tego intelektualnego uczty. Okazuje się, że firmy skanujące książki na potrzeby trenowania modeli językowych wybierają drogę na skróty: dosłownie odcinają grzbiety tomów, zamiast sięgać po droższe, nieniszczące metody digitalizacji. To trochę jak rozbieranie zabytkowego zegara na części, żeby zrozumieć, jak chodzi.
Badacz historii bije na alarm, a nad całym procederem nie czuwa żaden skuteczny nadzór. I tu pojawia się pytanie, które naprawdę boli: czy naprawdę chcemy, żeby przyszłość inteligentnych maszyn była zbudowana na gruzach fizycznego dziedzictwa, które bezpowrotnie tracimy?
To streszczenie zostało przygotowane przy pomocy narzędzi AI na podstawie źródła. Pełną treść znajdziesz w oryginalnym artykule.</em


Co o tym myślisz?
Zaloguj się, aby dołączyć do dyskusji.
Zaloguj się do dzis.ai
Komentuj, zachowaj swoją passę, dołącz do dyskusji.
G Kontynuuj z Google