W Singapurze uruchomiono pilotażowe biologiczne centrum danych, które przetwarza informacje przy użyciu milionów żywych ludzkich komórek nerwowych. To pierwsze takie przedsięwzięcie poza Australią, będące odpowiedzią na rosnące zapotrzebowanie na moc obliczeniową i problemy energetyczne tradycyjnych serwerowni.
Singapur właśnie zrobił krok, który brzmi jak scenariusz science fiction: zamiast chłodzonych hal pełnych krzemu, informacje przetwarza tu żywa tkanka nerwowa. Miliony ludzkich neuronów jako silnik obliczeniowy to pomysł, który może zrewolucjonizować energochłonne centra danych, bo mózg od zawsze robi to, co najlepsze komputery, a zużywa przy tym ułamek ich energii.
Zanim jednak poddamy się euforii, warto zapytać o to, czego w komunikatach prasowych zwykle nie ma: jak długo żyją takie komórki, kto jest ich dawcą i jakie pytania etyczne kryją się za hasłem "biologiczne centrum danych"? Technologia budząca zachwyt często ma cenę, której nie podają w specyfikacji.
To streszczenie zostało przygotowane przy pomocy narzędzi AI na podstawie źródła. Pełną treść znajdziesz w oryginalnym artykule.



Co o tym myślisz?
Zaloguj się, aby dołączyć do dyskusji.
Zaloguj się do dzis.ai
Komentuj, zachowaj swoją passę, dołącz do dyskusji.
G Kontynuuj z Google