OpenAI zorganizowało swoją pierwszą podróż dla influencerów, jednak inicjatywa wywołała falę krytyki i negatywnych reakcji w mediach społecznościowych, zamiast spodziewanego pozytywnego efektu marketingowego.
OpenAI postanowiło sięgnąć po jeden z najpopularniejszych playbooki współczesnego marketingu: zaprosić influencerów, dać im dostęp i poczekać, aż internet sam się zajmie robotą. Pomysł kuszący, bo kto lepiej opowie o przyszłości AI niż twórcy z milionami followersów?
Tyle że zamiast fali entuzjazmu, firma dostała w twarz falą krytyki. I tu pojawia się pytanie, które powinno spędzać sen z powiek niejednemu działowi PR: czy firma budująca "najbezpieczniejszą AI na świecie" naprawdę powinna uczyć się dopiero teraz, że internet potrafi obrócić każdy gest dobrej woli w spektakularny bumerang?
To streszczenie zostało przygotowane przy pomocy narzędzi AI na podstawie źródła. Pełną treść znajdziesz w oryginalnym artykule.



Co o tym myślisz?
Zaloguj się, aby dołączyć do dyskusji.
Zaloguj się do dzis.ai
Komentuj, zachowaj swoją passę, dołącz do dyskusji.
G Kontynuuj z Google